logo

Nasi Partnerzy

Starachowicki.eu - Informacje

Sypialiśmy na dworcu

Historia pani Lidii i pana Waldemara, małżeństwa ze Starachowic, dowodzi jak bardzo łatwo stracić wszystko co się miało: mieszkanie, spokojne życie bez martwienia się czy jutro będzie za co kupić jedzenie... I stać się z dnia na dzień bezdomnym.

Nagle bezdomność
Małżonkowie mają dwoje dzieci: dorosłą córkę, która już się usamodzielniła i 19-letniego syna, który nadal mieszka z rodzicami. Obecnie mieszkają w lokalu zastępczym. Czekają na remont przyznanego im mieszkania socjalnego. Nie mają pracy, pomimo że pani Lidia ma wyższe wykształcenie, a pan Waldemar, to człowiek bardzo pracowity, imający się różnych zajęć. Od spraw związanych z budownictwem, przez ślusarstwo, po wykończenia wnętrz. Los okrutnie się z nimi obszedł.
- Z dnia na dzień staliśmy się bezdomni. Przez jakiś czas mieszkaliśmy w innym mieście. Tam wynajmowaliśmy mieszkanie. Zaczęłam chorować i musiałam leżeć w szpitalu. Oboje nie mieliśmy pracy, nie było za co płacić za czynsz, za odstępne, rachunki. W końcu straciliśmy to mieszkanie, musieliśmy się wyprowadzić. Ale dokąd, gdy człowiek nie ma grosza przy duszy? Przez miesiąc mieszkaliśmy więc na dworcu. Sypialiśmy tam, jedliśmy. Nie było innego wyjścia - wspomina pani Lidia.
Normalnie żyć...
W końcu małżonkowie postanowili zwrócić się o pomoc do ośrodka pomocy społecznej. - Tak trafiliśmy do pana Krzysztofa Drożdża. Pojawiła się propozycja żebyśmy mieszkali w miejskiej noclegowni. Jednak z uwagi na to, że przebywają tam sami mężczyźni, a nasza cała rodzina jest bezdomna, nie zamieszkaliśmy tam. W rezultacie otrzymaliśmy mieszkanie zastępcze, a teraz mamy dostać mieszkanie socjalne. Nie możemy jednak jeszcze tam zamieszkać, ponieważ niezbędny jest remont w zasadzie od podstaw. Pomieszczenia, których powierzchnia wynosi około 35 m kw, trzeba pomalować, wstawić nowe okna, bo szyby zostały wybite. Przed świętami nie zdążymy, ale po nowym roku mamy nadzieję, że dzięki własnej pracy i pomocy ludzi uda nam się doprowadzić mieszkanie do użytku - mówią.
Małżonkowie bardzo chcieliby podjąć pracę. - Praca jest najważniejsza, jeśli się ją straci, traci się wszystko. Człowiek nie ma na podstawowe potrzeby. W dzisiejszych czasach trudno znaleźć coś dla osób w naszym wieku. Mąż pracował u jednego pana, ale okazał się nieuczciwym pracodawcą i zrezygnował. Teraz szuka pracy, ale jest ciężko - dodają. Piotr, syn pani Lidii i pana Waldemara to zawodowy kucharz. Chciałby również podjąć pracę w zawodzie. -  Obecnie utrzymujemy się z zasiłku przyznanego przez MOPS. Niewiele tego, ale musi jakoś starczyć. Nie ma innego wyjścia.
Małżonkowie zgodnie twierdzą, że chcieliby żyć jak inni, bez strachu o jutro. - Jesteśmy rodziną bez nałogów: nie pijemy alkoholu, nie palimy papierosów. Chcemy godnie żyć, mieć mieszkanie jak inni ludzie, uczciwie pracować, mieć pieniądze na swoje potrzeby. Nic więcej - mówią zgodnie.


Imiona na prośbę bohaterów historii zostały zmienione.



Krzysztof Dróżdż, kierownik noclegowni w Starachowicach
- To dobrzy, porządni ludzie. Trochę zagubieni w świecie, brak im pewności siebie. Pan Waldemar to uczciwy człowiek, pracowity. Na pewno sprawdziłby się w wielu fachach. Oni wychodzą z bezdomności, muszą włożyć jeszcze wiele pracy w to, żeby ich życie wglądało normalnie. Trzeba im w tym pomóc.


Pan Waldemar poszukuje pracy w zawodzie związanym z budowlanką, wykończeniami wnętrz, ślusarstwem. Pracodawcy, którzy mogliby przyjąć go do pracy proszeni są o kontakt z redakcją 41-274-83-34, mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi.

 - Ludzie dobrego serca
Nie raz na łamach TYGODNIKA opisywaliśmy podobne historie. Nasi Czytelnicy nigdy nie pozostali obojętni na ludzkie wołanie o pomoc.
Po każdym artykule odbieraliśmy telefony od ludzi chcących nieść innym pomoc.
Nasze serca poruszyła historia pana Wiesława i pani Doroty. Małżeństwo żyjące w małym mieszkanku potrzebowało opału na zimę. Już pierwszego dnia po ukazaniu się TYGODNIKA odezwali się trzej mężczyźni, którzy osobiście dostarczyli małżeństwu 4 worki drewna i trociny. Kolejna czytelniczka przekazała rodzinie żywność.
Nieobojętni pozostaliśmy również na historię poparzonego dziecka. Nasi Czytelnicy pomogli także trzem chłopcom Kamilowi (11 lat), Danielowi (8 lat) i Jakubowi (5 lat), którzy mieszkają z rodzicami w Starachowicach. Na co dzień rodzina zmaga się z problemami finansowymi i chorobami chłopców. Po ukazaniu się artykułu w redakcji odebraliśmy kilkanaście telefonów od ludzi dobrego serca, którzy pomogli rodzinie finansowo.
Wielki odzew był także po artykule o małżeństwie, które stara się wyjść z bezdomności. Małżonkowie otrzymali mieszkanie socjalne i potrzebowali mebli, aby je urządzić. Po artykule odebraliśmy kilkanaście telefonów od osób chcących pomóc. Za wszystko to dziękujemy!
POMOC WCIĄŻ JEST POTRZEBNA!

Logowanie
Rejestracja



Podobne artykuły

Filmy

You need Flash player 6+ and JavaScript enabled to view this video.

Kalendarz

maj 2012
P W Ś C Pt S N
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3

Najbliższe wydarzenia

Pogoda

Fair

18°C

Starachowice

Fair

Humidity: 64%

Wind: 14.48 km/h

  • 23 May 2012

    Isolated Thunderstorms 27°C 13°C

  • 24 May 2012

    Sunny 21°C 12°C

Zaloguj lub Zarejestruj

Zaloguj się

Zarejestruj

Rejestracja użytkownika
lub Anuluj