Jest wyrok dla gospodarza z Radoszyc
Utworzono: piątek, 30, grudzień 2011 13:02 Opublikowano Teresa Krąż
W takich warunkach gospodarz z Radoszyc trzymał stado krów w sąsiedniej wsi Wisy, gdy po raz pierwszy gmina Radoszyce odbierała mu bydło, co miało miejsce w styczniu 2010 roku. Po przeprowadzeniu stada do Radoszyc zwierzęta nie miały nawet prowizorycznych wiat, przez trzy tygodnie egzystowały na śniegu i mrozie na podradoszyckich łąkach.Pół roku bezwzględnego więzienia, przepadek stada krów na rzecz Skarbu Państwa oraz pięcioletni zakaz chowu i hodowli zwierząt – taką karę wymierzył Sąd Rejonowy w Końskich gospodarzowi z Radoszyc, który późną jesienią 2010 roku trzymał ponad 30 sztuk bydła pod gołym niebem.
Sąd skazał także żonę rolnika, uznając, że jej obowiązkiem było zająć się zwierzętami, gdy w listopadzie 2010 roku policja doprowadziła jej małżonka do aresztu, gdyż ciążył na nim wyrok pozbawienia wolności za jazdę na rowerze po pijanemu. Kobieta została skazana na karę czterech miesięcy więzienia z warunkowym umorzeniem wykonania kary na okres trzech lat. Podobnie jak małżonek otrzymała również pięcioletni zakaz chowu i hodowli zwierząt. Wyrok nie jest prawomocny.
Nie godzi się tak człowiekowi
Uzasadniając orzeczenie sędzia Sądu Rejonowego w Końskich Agnieszka Czekalska stwierdziła, że mężczyzna był już wcześniej kilkakrotnie karany za brak należytej opieki nad stadem krów. Karano go zarówno karami grzywny, jak i karą pozbawienia wolności. Jednakże działania te nie przyniosły żadnego rezultatu, gdyż człowiek nie widział problemu w tym, że trzyma ponad 30 sztuk bydła nie mając dla nich obory. Swoje obowiązki wynikające z faktu posiadania zwierząt sprowadzał do prostego oczekiwania, że „krowa ma przynosić korzyść i dochód”, w domyśle – „a nie być przedmiotem opieki człowieka”. Efektem takiego podejścia do problemu posiadania zwierząt były powrozy, które powrastały krowom w rogi i stado wygłodzonych świń, które jesienią 2010 roku błąkało się po Radoszycach.
Jeśli chodzi o odpowiedzialność żony rolnika, według wyjaśnień sędzi Czekalskiej, kobieta, gdy jej mąż trafił do aresztu, powinna znaleźć krowom opiekuna, jeśli sama nie była w stanie zająć się nimi. Ostatecznie winna była sprzedać zwierzęta, żeby nie męczyły się na podradoszyckich łąkach w śniegu i mrozie, gdy na przełomie listopada i grudnia 2010 roku temperatura powietrza spadła do kilkunastu stopni poniżej zera. Podczas ogłaszania wyroku obydwoje oskarżeni byli nieobecni. – Ja jednoosobowo nie podejmę w tej chwili decyzji, czy Prokuratura Rejonowa w Końskich odwoła się od wyroku – powiedziała TYGODNIKOWI tuż po rozprawie prokurator Justyna Górecka. Oskarżyciel posiłkowy, Dominik Nawa z Komitetu Pomocy dla Zwierząt w Tychach zapowiedział, że wystąpi do sądu o pisemne uzasadnienie wyroku. Zapowiedź ta pośrednio może oznaczać apelację od orzeczenia koneckiego sądu. Na złożenie wniosku o pisemne uzasadnienie sentencji Komitet ma siedem dni. Temat będziemy śledzić.
Najbliższe wydarzenia
| Brak wydarzeń |
Pogoda
22°C
Końskie
Fair
Humidity: 60%
Wind: 22.53 km/h
-
22 May 2012
28°C
14°C
-
23 May 2012
28°C
16°C



